Bieg na Orientację Lekkoatletyka

„Jak się rozpoczęło, tak się skończyło” – wywiad z Kingą Królik

O ciężkiej pracy, o szczęściu, o stresie, o skupieniu, o głowie, o „odstresowaniu się”, o sekundach i setnych sekundy, o perypetiach zdrowotnych, o przeszkodach, o cmentarzu, o tym, że nawet najlepsi robią błędy, ale przede wszystkim o dużych sukcesach i… braku porażek -wywiad z Kingą Królik dotyczący sezonu 2016. 🙂

Jak oceniasz sezon 2016?

Kinga: Sezon ten był długi, ale szczęśliwy. Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że jak się rozpoczęło, tak się skończyło! No i w międzyczasie skończyłam 17 lat. (śmiech)

Co uważasz za moment, w którym rozpoczęłaś swój okres startowy, to był jakiś konkretny start?

Myślę, że pierwsze Mistrzostwa Polski były już takim konkretnym „wejściem” w sezon.

Pierwsze MP, pierwszy ważniejszy start po okresie przygotowawczym, a do tego wszystkiego dyscyplina sportowa, w której się nie specjalizujesz. Jak podeszłaś w takim razie do tego startu?

Mega się stresowałam. Do tego fakt, że to właśnie nie jest ta dyscyplina sportowa, w której się specjalizuję. Także przed startem byłam bardzo zestresowana, ale też chyba przez to była większa radość z sukcesu.

Jak oceniasz ten bieg? Miałaś jakąś taktykę czy po prostu chciałaś „pójść” swoje?

Taktyka była, natomiast nie została zrealizowana. Dlatego że, okazało się, iż zawodniczka, za którą miałam biec, złamała nogę, więc koniec końców biegłam swoje.

Następny Twój ważniejszy start to Mistrzostwa Polski w długodystansowym Biegu na Orientację. Jakoś specjalnie się szykowałaś do tego startu podczas okresu przygotowawczego?

Nie. Głównym celem na sezon 2016 był EYOC. Natomiast po drodze jednym z ważniejszych dla mnie startów były Mistrzostwa Polski w sprinterskim Biegu na Orientację, które odbywały się w Łodzi.

W takim razie skoro to nie był dla Ciebie jeden z tych najważniejszych startów, to jak do niego podeszłaś?

Szczerze mówiąc podeszłam do niego trochę na luzie.

Czułaś przed biegiem, że jesteś w stanie go spokojnie wygrać, czułaś się pewnie?

Czułam, że mam przewagę biegową nad dziewczynami, a LONG zazwyczaj nie jest jakoś bardzo skomplikowany.

Czy fakt, że podczas LONGu start jest startem masowym pomagał Tobie w jakiś sposób?

Tak. Niemniej jednak prawie od początku trasy biegłam sama. Przede wszystkim wiąże się to z tym, że zrobiłam błąd na 3pk., ponieważ „poszłam” za odważnie. No i tam dziewczyny mi uciekły. Także od 3pk. do mety biegłam już sama.

Czyli nie wiedziałaś, że biegniesz po złoto?

Wiedziałam, ponieważ na ostatnim „motylku” spotkałam dziewczyny. Niemniej jednak jeszcze pod koniec trasy zrobiłam błąd. W związku z tym myślałam, że na metę wbiegam tak trzecia, czwarta. Dlatego też, biegnąc finisz rozglądałam się gdzie są dziewczyny. No, ale okazało się, że nie tylko ja robiłam błędy.

Następne Twoje starty, które pojawiły się w Twoim planie startowym dość nieoczekiwanie, a niewątpliwie są warte omówienia, to Mistrzostwa Danii oraz start podczas Pucharu Świata w biegu sprinterskim. Jak oceniasz te starty?

Mistrzostwa Danii uważam za udane. Cieszę się, że mogłam wziąć w nich udział.

Co do startu indywidualnego w Pucharze Świata, to zacznę od tego, że nie uważam go za porażkę. Dlatego że, po pierwsze to był mój debiut, a po drugie on wyszedł tak nagle w trakcie sezonu. Zostałam na niego powołana, no to wystartowałam, żeby tak po prostu zebrać doświadczenie. Nie miałam żadnych określonych celów na ten start. Przegrałam trochę stresem, przez co niestety pojawiły się głupie błędy. Niemniej jednak teraz jestem bogatsza o te biegi.

Czy poprzez te doświadczenia, wspólne analizy, jak również sam fakt, że mogłaś dosłownie zobaczyć świat seniorów biegających na orientację „od kuchni” dało Tobie więcej pewności siebie w dalszej części sezonu?

Myślę, że tak. To przede wszystkim pomogło mi podczas startów na Mistrzostwach Europy w Biegu na Orientację, ale ogólnie dało mi dużo pewności siebie. Widziałam, że mogę rywalizować z najlepszymi.

Wracając jeszcze na chwilę do Pucharu Świata, czy liczyłaś na więcej?

Wiedziałam, że stać mnie na lepsze biegi. Zresztą to było widać. Stres powodował, że na początku tras po prostu popełniałam głupie błędy.

Po kilku dość nieoczekiwanych dla Ciebie startach czas na jeden z najważniejszych punktów w Twoim sezonie startowym, a mianowicie Mistrzostwa Polski w sprinterskim Biegu na Orientację. Jak oceniasz ten start i jak do niego podeszłaś?

Zacznę może od tego, że był to mój pierwszy start eliminacyjny do Mistrzostw Europy Juniorów w Biegu na Orientację, więc był trochę stres.

Ale ten stres bardziej pozytywny czy bardziej negatywny?

Pozytywny.

Co czułaś podczas rozgrzewki?

Czułam skupienie. (śmiech)

Czułaś się mocna?

Wiedziałam, że jestem przygotowana, bo 3 dni wcześniej biegałam sprint na treningu i bardzo dobrze mi poszedł. Byłam też przygotowana technicznie do terenu, bo dzień wcześniej mieliśmy analizę. Także wszystko sobie poukładałam i nic mnie nie zaskoczyło.

Jak myślisz w ilu procentach o Twoich startach decyduje głowa?

W niektórych przypadkach nawet 100%.

Przykład?

EYOC klasyk. Stres, oczekiwania etc. sprawiły, że ja totalnie zapomniałam jak się biega.

Powiedz mi, bo pamiętam, że poza tym, że szykowałaś się bardzo na bieg sprinterski, to właśnie bieg klasyczny miał być takim biegiem, podczas którego chciałaś trochę coś udowodnić, zgadza się?

No trochę tak było. I przez to też był on bardziej stresujący.

Jesteś dzień po pierwszym starcie, biegu klasycznym podczas EYOCa, który kompletnie Tobie nie wyszedł. Przed Tobą kolejny start, bieg sztafetowy, startujesz na zmianie pierwszej. Co myślisz sobie przed tym startem?

Tak naprawdę po kilku rozmowach, a także rzetelnej analizie wiedziałam, że trzeba zapomnieć o tym co było. Przed startem przypomniałam sobie start z EYOCa z tamtego roku, gdzie dobrzemi poszło i myślałam o chwili obecnej.

Jak w takim razie podeszłaś do tego startu?

Tak naprawdę już na 1pk. „poszłam” innym wariantem i wiedziałam, że dziewczyny są za mną. Także od samego początku prowadziłam. I gdyby nie to, że poległam na dołku w zielonym, to byłabym bardzo zadowolona z biegu. Dlatego że, więcej błędów nie zrobiłam.

Czyli podczas tego biegu popełniłaś tylko jeden błąd? Wiesz może, jaki był powód tego błędu?

Jeden błąd. To mogło być spowodowane tym, iż wiedziałam, że jestem pierwsza i nie chciałam tego stracić. No i bardziej skupiłam się na tym, że nie chcę tego stracić i, że dziewczyny mnie gonią niż na tym co mam robić.

Skończyłaś swoją zmianę na 5 miejscu, ale końcowy rezultat sztafety to medal brązowy. Powiedz mi, jak z perspektywy czasu oceniasz wpływ tego wyniku, na rezultat dnia następnego?

Myślę że, to dało mi dużo pewności siebie. Niemniej jednak wydaję mi się, że największy wpływ na rezultat w dniu następnym miało takie po prostu „odstresowanie się”.

Mieliśmy taką imprezę, EYOC party, która pozwoliła nam zapomnieć o startach, odciąć się.

Głowa potrzebowała odpocząć?

Tak. No wiadomo, były już za mną dwa ważne starty, a jeszcze jeden, najważniejszy przede mną. Głowa potrzebowała chwili wytchnienia. Zmieniłam też trochę podejście. Wszystko musiało się ułożyć. Czułam, że będzie dobrze.

Jak stałaś już na starcie biegu sprinterskiego, to co sobie myślałaś? Czy może byłaś tak skoncentrowana na tym co masz zrobić, że w ogóle nie myślałaś o tym co jest wokół Ciebie?

Wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana do tego biegu. Spędziłam też trochę czasu w Jarosławiu, jak również nad analizą mapy, więc wiedziałam dokładnie, w której części mapy jestem, jak dokładnie wygląda ten budynek. Dlatego też, jak spojrzałam na starcie na mapę, to już wiedziałam gdzie biec. To było to!

Co czułaś w momencie kiedy przekroczyłaś linię mety?

Wiedziałam, że to był dobry bieg. Nie zrobiłam jakiś większych błędów. Także na mecie czekałam tylko na moją najgroźniejszą rywalkę, Tereze Janosikovą z Czech.

Wiedziałam, że to będzie walka na sekundy i to właśnie one będą decydowały o tym, która z nas zostanie Mistrzynią Europy. Dlatego też, tak naprawdę do samego końca czekałam w napięciu.

W takim razie, w którym momencie dowiedziałaś się, że zostałaś złotą medalistką Mistrzostw Europy Juniorów?

W momencie, kiedy linię mety przekroczyła Tereze.

Czyli to, po co tak ciężko trenowałaś zostało wynagrodzone?

Tak!

Twój sezon się jeszcze nie kończy. Przed Tobą kolejne Mistrzostwa Europy, tym razem w Lekkiej Atletyce, startujesz na 2000m. przez przeszkody. Co sądzisz o tym starcie, jak go oceniasz?

Przede wszystkim nie uważam tych mistrzostw za porażkę. Tak naprawdę nie szykowałam się na nie prawie wcale, jak chociażby do EYOCa. W ogóle o tym, że startuję na tych Mistrzostwach Europy dowiedziałam się miesiąc przed ich rozpoczęciem.

Pod koniec maja miałaś swój pierwszy start na dystansie 2000m. przez przeszkody, czyli to był Twój debiut. Po tym starcie okazało się, że minimum (czas: 6’53”), które trzeba wypełnić aby polecieć do Gruzji na Mistrzostwa Europy Juniorów Młodszych jest bardzo blisko, bowiem uzyskałaś czas 6’57”, który w tamtym momencie był 2 wynikiem w Polsce w Twojej kategorii wiekowej na tym dystansie. Co sobie pomyślałaś po tym starcie?

4 sekundy. No to powiedziałam, że chce spróbować. Czułam, że jestem w stanie nabiegać to minimum.

Kolejne Twoje podejście do nabiegania tego minimum zakończyło się sukcesem. Bowiem 3 tygodnie później uzyskałaś już czas, dokładnie 6:46,60. Co z kolei nie tylko oznaczało wypełnienie minimum na Mistrzostwa Europy Juniorów Młodszych, ale także otarcie się o rekord Polski na tym dystansie, który do dziś dnia wynosi 6:46,47. Co sobie z kolei pomyślałaś po tym biegu?

Tym razem 13 setnych do rekordu Polski. (śmiech)

Trochę szkoda?

Nie, nie było mi wtedy szkoda. Dlatego że, nie uważam za porażkę biegu, podczas którego osiągam swój cel. A moim celem nie było nabieganie rekordu Polski, tylko minimum na Mistrzostwa Europy. Nie sądziłam, że będę biegła na rekord. W sumie nawet nie wiedziałam jaki jest rekord. (śmiech) Także nie było mi szkoda.

Jest minimum i lecisz do Tbilisi. Tam startujesz w eliminacjach z ogromną szansą na wejście do finału. Co było powodem, że jednak ten finał w tym roku jeszcze nie był dla Ciebie?

Myślę, że największy wpływ na to miało zatrucie pokarmowe. No i też fakt, że dość późno przyjechaliśmy. Mieliśmy tak naprawdę 2 dni na aklimatyzację, a to nie jest dużo czasu.

Patrząc dzisiaj z perspektywy czasu, uważasz że gdyby jednak ten finał był, to była szansa na medal? Przypomnę tylko, że 3 zawodniczka uzyskała rezultat 6:43.

O medal myślę, że byłoby ciężko. Myślę, że może pierwsza szósta była w zasięgu. Tam było trochę inaczej niż chociażby w Warszawie, kiedy nabiegałam minimum. Zupełnie inna pogoda etc., więc myślę, że nabiegać życiówkę byłoby ciężko. Zresztą było to widać po wynikach reszty zawodników z Polski. Raczej nikt tam nie nabiegał życiówki.

Czy już samo nabieganie przez Ciebie tego minimum, jak również sam udział w tych mistrzostwach było dla Ciebie sukcesem?

Tak, uważam to za sukces.

Kolejny ważniejszy dla Ciebie start to Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży. Startujesz tam na dystansie 2000m. przez przeszkody, czyli na dystansie, na którym chociażby startowałaś na Mistrzostwach Europy, jak również otarłaś się o rekord Polski. Co działo się przed samym startem?

Zacznijmy od początku. Zaczęło się w środę przed OOMkami. Rozmawiałam sobie z Trenerem i było- „na życiówkę, na rekord Polski, 6:40- idziesz od początku mocno, nie obchodzi Cię nikt”. No, ale już tak jakoś wieczorem źle się czułam, dziwnie. Było mi zimno, niedobrze. No, ale „rzygać” nie mogłam, spać też nie mogłam. W nocy prawie nic nie spałam. Czułam, że miałam gorączkę. No i rano poszłam na śniadanie, ale prawie nic nie zjadłam. Potem dostałam jakąś tabletkę, nie wiem czy ona mi pomogła czy nie. Niemniej jednak przed samym startem czułam się trochę lepiej. No i po rozmowie z Trenerem w dniu startu nasza taktyka uległa zmianie. Miałam po prostu trzymać dziewczyny i „iść” finisz, typowy bieg na miejsca. No i się udało. Z przeszkodami, ale się udało! (śmiech)

Po prawie 2 miesięcznej przerwie wracasz do rywalizacji w orientacji. Przed Tobą dwa biegi podczas Klubowych Mistrzostw Polski, jak oceniasz swój start indywidualny?

Powiem szczerze, że w ogóle nie czułam tego startu, nie czułam stresu. Czułam się tak jakbym była na treningu. Podczas biegu nie miałam siły przyspieszyć, tylko tak po prostu sobie biegłam. Pod koniec jeszcze porobiłam błędy. No, nie czułam tego biegu. Nie czułam w ogóle, że jestem na Klubowych Mistrzostwach Polski.

W takim razie jak oceniasz swój końcowy rezultat?

A no, już potem poczułam. (śmiech)

Nie no, rzeczywiście biegu klasycznego nie mogę zaliczyć do moich udanych startów.

Przed Tobą 2 tygodnie ciężkiego treningu i kolejne Mistrzostwa Polski, tym razem indywidualna rywalizacja na dystansie klasycznym, a na drugi dzień rywalizacja sztafetowa. Jak ogólnie oceniasz ten weekend?

No, wylądowałam na cmentarzu- jednym, drugim, trzecim, przed, na i po zawodach. (śmiech)

Pomińmy temat cmentarzu! Jakie było Twoje podejście do startu? Czy tym razem czułaś, że są to zawody rangi mistrzowskiej? 🙂

Czułam, że są to Mistrzostwa Polski. Szykowałam się też pod nie m.in. specjalnie robiłam trening na skali „piętnastce”. Przez co już podczas biegu klasycznego dużo łatwiej było mi się dostosować do skali niż chociażby na Klubowych Mistrzostwach Polski.

Niemniej jednak w trakcie samego biegu zabrakło mi trochę „zimnej krwi”, przede wszystkim pod koniec trasy. I jeszcze świadomość tego, że goni mnie Zuza, która jest Mistrzynią Europy. Co mimo wszystko trochę „siedzi” w głowie. Sprawiło, że chcąc nie chcąc przegrałam ten bieg.

Końcowy rezultat 3 miejsce. Czy Twoim zdaniem ten wynik był adekwatny do tego na co było Cię stać w tamtym momencie?

Nie. Wiem, że gdybym na końcówce „poszła” swoje i utrzymała od początku do końca koncentrację, to byłabym w stanie zdobyć złoto, ale „gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem”. (śmiech) Trochę szkoda, ale nie można mieć wszystkiego.

Dzień później startujesz na pierwszej zmianie w sztafecie seniorskiej, w sztafecie z aspiracjami do złotego medalu. Był stres?

Stres był ogromny.

W takim razie jak podeszłaś do tego startu?

Wystartowałam, początek „poszłam” za Marianem. (śmiech)

A tak już zupełnie serio, to od pierwszego punktu biegłam po prostu swoje. Widziałam dziewczyny, ale nie stresowałam się tym za bardzo. Miałam świadomość tego, że biegam w elicie i dziewczyny są starsze, bardziej doświadczone, więc nie przejmowałam się jak któraś mnie wyprzedzała, tylko biegłam swoje. Wiedziałam też, że muszę być skoncentrowana do samego końca, tym bardziej że startowałam w „masówce”, a końcówkę trasy miałam w zielonym.

Koniec końców swój bieg skończyłaś na 2 miejscu, a końcowy rezultat sztafety to 3 miejsce, co oznacza medal w elicie! Jak z perspektywy czasu oceniasz te Mistrzostwa Polski?

Byłam bardzo dobrze przygotowana fizycznie. Sztafety uważam za udane. Najbardziej szkoda mi tej końcówki na klasyku. Gdyby nie to.. no, ale już wiemy co by było „gdyby”. (śmiech)

Przed Tobą kolejne i zarazem ostatnie w tym sezonie Mistrzostwa Polski. Startujesz w biegu średniodystansowym. I znowu, wiesz, że goni Cię Zuza. Jak tym razem podchodzisz do tego startu?

Wiedziałam, że Zuza mnie goni, no ale..

Zapytam może inaczej czy fakt, że teren był stosunkowo prosty i szybki pomógł Tobie tym razem uwierzyć w siebie?

Z jednej strony tak, ale z drugiej strony wiedziałam, że w trenie, w którym odbywał się bieg średniodystansowy dziewczyny biegały nocne. Także miały nade mną małą przewagę, ponieważ One bardziej znały ten teren niż ja. Niemniej jednak ja też wiedziałam czego się mniej więcej spodziewać, przeanalizowałam sobie stare mapy tamtego terenu, także byłam przygotowana.

Na początku trasy „poszłam” trochę niepewnie, zabrakło właśnie tej pewności siebie i błąd. Natomiast w momencie kiedy zobaczyłam Zuzę, to od razu dostałam motywacji i takiej „pary” w nogach. I już do końca trasy miałam dobry bieg, a po rozmowie z Zuzą okazało się, że Ona też porobiła błędy, tylko w dalszej części trasy.

Sezon długi, mnóstwo imprez mistrzowskich, wiele sukcesów, ale bywały także słabsze starty. Jakbyś miała tak ogólnie podsumować swój sezon 2016, to co byś o nim powiedziała?

Myślę, że moje cele zostały spełnione, przede wszystkim medal w biegu sprinterskim na EYOCu, jak również pierwsza część sezonu Mistrzostwa Polski w biegu sprinterskim. No, ale też druga część sezonu była udana. Szkoda tylko tego jednego startu tzn. biegu klasycznego podczas Mistrzostw Polski, ale no tak jak już mówiłam wcześniej, nie można mieć wszystkiego. Jestem bardzo zadowolona z tamtego sezonu, tym bardziej, że był on ciężki, pod względem psychicznym, jak również fizycznym.

Przed Tobą sezon 2017, jakie są Twoje plany, cele?

No to tak, start na Mistrzostwach Polski w przełajach, tym razem na dystansie 4km., ponieważ jestem już juniorką (śmiech), bieg sprinterski na EYOCu, Mistrzostwa Europy Juniorów w Lekkiej Atletyce, ale tym razem nie na przeszkodach, tylko na 1500m., start podczas Mistrzostw Polski U20 na przeszkodach, jak również na 1500m., no i imprezy rangi mistrzowskiej w biegach na orientację, ale najważniejszy będzie dla mnie sprint.

W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Tobie przede wszystkim zdrowia i samych sukcesów w nadchodzącym wielkimi krokami sezonie 2017!

Starty Kingi, o których rozmawiałyśmy:

  • 1 miejsce, 3000 m, MP Juniorów Młodszych w Biegach przełajowych
  • (początek okresu startowego 19.03.16r.)
  • 1 miejsce, bieg długodystansowy, MP Juniorów w Biegach na orientację (17.04.16r.)
  • 10 miejsce, bieg sprinterski, Mistrzostwa Danii (22.04.16r.)
  • 1 miejsce, sztafeta sprinterska, Mistrzostwa Danii (23.04.16r.)
  • 31 miejsce, finał B, bieg sprinterski, Puchar Świata (01.05.16r.)
  • 31 miejsce, sztafeta sprinterska, Puchar Świata (02.05.16r.)
  • Debiut na dystansie 2000m. przez przeszkody, czas: 6’57” (29.05.16r.)
  • 1 miejsce, bieg sprinterski, MP Juniorów w Biegach na orientację (04.06.16r.)
  • Minimum na ME Juniorów Młodszych w Lekkiej Atletyce, czas: 6:46,60 (19.06.16r.)
  • 77 miejsce, bieg klasyczny, kat. W18, ME Juniorów (01.07.16r.)
  • 3 miejsce, bieg sztafetowy, kat. W18, ME Juniorów (02.07.16r.)
  • 1 miejsce, bieg sprinterski, kat. W18, ME Juniorów (03.07.16r.)
  • 21 miejsce, 2000 m z przeszkodami, ME Juniorów Młodszych w Lekkiej Atletyce, czas: 7:11,08 (14.07.16r.)
  • 1 miejsce, 2000 m z przeszkodami, OOM w Lekkiej Atletyce, czas: 6:58,36 (04.08.16r.)
  • 5 miejsce, bieg klasyczny, KMP w Biegu na orientację (03.09.16r.)
  • 3 miejsce, bieg klasyczny, MP Juniorów w Biegach na orientację (17.09.16r.)
  • 1 miejsce, bieg średniodystansowy, MP Juniorów w Biegach na orientację
  • (koniec okresu startowego 02.10.16r.)

Małgorzata Siess

 

Dodaj komentarz

Kliknij aby wysłać komentarz

Pomagają nam

 Aflofarm   
 
Nordcamp
 
Corin
 
Medax 
 
Koliber 
 
Salco kąpiel solankowa 
 
Wc serwis Łódź  
 
Promok 
 
Fundacja Pabianice 
 
Starostwo Pabianice 

Polecamy

Portal o biegach na orientację
Polski zwiazek orientacji spotowej